W ostatnim czasie mogliśmy zaobserwować agresywne działania Starbucksa, który broni pozycji swojej marki na światowym rynku.

W jednej ze spraw japońska spółka Morinaga Nyugyo Kabushiki Kaisha, znana szerzej jako Morinaga Milk, zgłosiła przed Urzędem Własności Intelektualnej Singapuru (IPOS) znak słowno-graficzny „Mt. Rainier The Mountain of Seattle” dla napojów kawowych z dodatkiem mleka.

Zgłoszenie to spotkało się ze sprzeciwem pochodzącego z Seattle giganta, którego zdaniem znak zbyt wyraźnie nawiązywał do jego powszechnie rozpoznawalnego zielonego logo z syrenką.

Co więcej, Starbucks dopatrzył się podobieństwa nie tylko w samym wyglądzie znaków i ich kompozycji z użyciem koncentrycznych okręgów. Stwierdził również, że w japońskim znaku można znaleźć bezpośrednie nawiązanie do samej sieci kawiarni oraz jej amerykańskich korzeni. Starbucks argumentował, że Seattle ma silną tradycję związaną właśnie z kawą i jest kolebką spółki, a Mt Rainier – najwyższy punkt stanu Waszyngton – stanowi symbol miasta.

Rozstrzygając spór, IPOS odrzucił sprzeciw, uznając, że znaki nie wykazują podobieństwa. Wskazał przy tym, że obecne w nich koncentryczne kręgi nie mają charakteru odróżniającego i stanowią jedynie część tła, któremu nie można przypisać dominującej roli. Zdaniem urzędu elementami dominującymi we wcześniejszym renomowanym znaku są nazwa sieci (wyraz „Starbucks”) oraz rysunek syrenki. Jak natomiast widać na powyższych ilustracjach, elementy te nie są obecne w zakwestionowanym zgłoszeniu.

Odnosząc się z kolei do argumentów natury geograficznej, IPOS wskazał, że nawet jeśli Mt Rainier jest symbolem Seattle, to dowody przedstawione w postępowaniu nie potwierdzają, że przeciętny Singapurczyk (lub choćby przeciętny singapurski konsument kawy) byłby w stanie odtworzyć ten związek i skojarzenie z Mt Rainier.

W innej sprawie amerykańskiej spółce nie spodobało się okrągłe logo zgłoszonego w Japonii znaku „BULL PULU TAPIOCA”.

Niebieski znak z wizerunkiem białego buldoga został zgłoszony dla napojów z tapioką i, tak jak w opisanym wyżej przypadku, spotkał się ze sprzeciwem Starbucksa. Również tak jak w przypadku Mt Rainier, sprzeciw Stabucksa został odrzucony.

Stosowny urząd wprawdzie potwierdził renomę znaków Starbucks, ale uznał, że znaki nie są do siebie podobne, bowiem wyraźnie się różnią zarówno w warstwie słownej, jak i graficznej.

Przy tej okazji warto również przypomnieć opisywany przez brytyjski dziennik „The Guardian” stosunkowo stary już spór, który toczył się między amerykańską siecią a rządem Etiopii.

W 2006 r. Etiopia zdecydowała się zgłosić jako znaki towarowe nazwy swoich najbardziej znanych odmian kawy: Sidamo, Harar i Yirgacheffe. Według szacunków uzyskanie praw wyłącznych do tych oznaczeń mogłoby przynieść temu krajowi roczne zyski rzędu 47 milionów funtów i zwiększyłoby jego roczne dochody z eksportu kawy o 25%.

Starbucks jednak skutecznie podważył zgłoszenia tych oznaczeń przed Urzędem ds. Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych, powołując się m.in. na własny znak „Sidamo”, który zastrzegł rok przed etiopskimi zgłoszeniami. Etiopia nie zrezygnowała ze starań o uzyskanie ochrony na swoje oznaczenia, zwracając się do Starbucksa i innych producentów o zawarcie dobrowolnych umów licencyjnych, na mocy których uznawaliby oni prawa Etiopii do tych nazw kawy niezależnie od tego, czy zostały one zarejestrowane jako znaki towarowe.

Cała sprawa znalazła szczęśliwe zakończenie w 2007 r., kiedy strony zgodnie ogłosiły osiągnięcie konsensusu i uzgodnienie kształtu umowy o współpracę, w której podkreślone zostałyby znaczenie i integralność nazwy kaw Etiopii – Harar, Sidamo i Yirgacheffe.

Źródła: