Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeprowadził badanie łódzkich biur pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. Przedsiębiorcy skarżyli się jednak na szczegółowy zakres pytań. O wywiad w tej sprawie Dziennik Gazeta Prawna poprosił Paulinę Józefczuk.

Z punktu widzenia prezesa UOKiK badania i analizy rynku są ważnym elementem realizacji polityki konkurencji. Ze sprawozdań z działalności urzędu wynika, że organ prowadzi kilkadziesiąt takich badań każdego roku. Wnioski z nich często stanowią podstawę do wszczęcia postępowań w sprawie stosowania niedozwolonych praktyk rynkowych, jak nadużywanie pozycji dominującej czy naruszenia zbiorowych interesów konsumentów - a zatem - do postawienia konkretnym przedsiębiorcom zarzutów naruszenia ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. 

Biorący udział w badaniach przedsiębiorcy mogą sprowadzić na siebie kontrolę urzędu?

Tak. To podstawowa wada tych badań. Większość z nich opiera się na gromadzeniu materiału dowodowego przez prezesa UOKiK w drodze kierowania do przedsiębiorców wezwań do przedstawienia informacji i dokumentów, w tym w formie odpowiedzi na pytania ankiety. Z jednej strony przedsiębiorca jest zobowiązany do przedstawienia prezesowi UOKiK żądanych informacji, pod groźbą kary w maksymalnej wysokości 50 mln euro, a z drugiej informacje zgromadzone przez organ w toku postępowania wyjaśniającego, jakim jest badanie rynku, mogą stanowić podstawę do postawienia przedsiębiorcy zarzutu naruszenia ustawy i ukarania za stosowanie niedozwolonych praktyk karą do 10 proc. jego zeszłorocznego obrotu.

Jak ma się to do wolności od samooskarżania?

Obowiązek przedstawienia informacji stoi często w sprzeczności z tym prawem. Zwraca na to uwagę m.in. doktryna i orzecznictwo dotyczące stosowania unijnego prawa konkurencji w kontekście uprawnień dochodzeniowych Komisji Europejskiej. Podnosi się, że żądanie przekazania informacji podlegać powinno ograniczeniom z uwagi na istnienie praw podstawowych, zagwarantowanych m.in. w art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgodnie z regułą powstałą na bazie orzeczenia ETS z 18 października 1989 r. w sprawie 374/87 Orkem v. Komisja, Komisja, żądając dostarczenia informacji w formie decyzji, nie może zmuszać przedsiębiorcy do dostarczenia odpowiedzi na pytania, które mogłyby wymagać przyznania się do naruszenia. Jego udowodnienie ciąży na Komisji. KE jest jednak uprawniona do nakazania przedsiębiorcy dostarczenia wszystkich koniecznych informacji odnoszących się do faktów, które mogą być mu znane, i jeśli to konieczne, do dostarczenia odnoszących się do nich dokumentów, które posiada, nawet gdy mogą być obciążające i w konsekwencji użyte do stwierdzenia naruszenia reguł konkurencji.

Pełna treść wywiadu dostępna jest tutaj.