Choć nie jest to bardzo częste, zdarza się, że testamenty, nawet te sporządzone przez profesjonalistów, zawierają błędy lub pomyłki. Jeśli wyjdą one na jaw dopiero po śmierci testatora, mogą być dla przyszłych spadkobierców źródłem poważnych problemów. Czy można takie błędy i pomyłki sprostować? Po drugie, czego należałoby domagać się od prawnika czy innej osoby, która sporządzała testament, a także czy przysługuje w takiej sytuacji przeciwko takiej osobie roszczenie z tytułu błędu w sztuce?

Sprostowanie

Jeżeli błąd w testamencie pociąga za sobą negatywne konsekwencje, można złożyć do sądu wniosek o sprostowanie testamentu. Wniosek musi być złożony w ciągu sześciu miesięcy od daty wydania Grant of Probate, czyli upoważnienia do zarządzania spadkiem. Wniosek należy złożyć na podstawie Ustawy o Organizacji Wymiaru Sprawiedliwości z 1982 r. [Administration of Justice Act 1982]. Testament może zostać sprostowany, jeśli sąd uzna, że błąd lub omyłka jest efektem błędu kancelaryjnego lub wynika z niezrozumienia polecenia testatora przez osobę, która sporządzała testament.

Historycznie, większość błędów kancelaryjnych miała charakter omyłek pisarskich. Zmieniło się to jednak po orzeczeniu w sprawie Marley -v- Rawlins. W tej sprawie, testamenty męża i żony zawierały identyczne postanowienia. Niemniej jednak, na skutek błędu prawnika, ktróy je sporządzał, mąż złożył podpis pod testamentem żony, a żona pod testamentem męża. Co do zasady, testament żony podpisany przez męża nie jest testamentem podpisanym przez testatora. Nie mógłby więc, ściśle rzecz ujmując, stanowić testamentu posiadającego moc prawną. Nie mógłby zatem podlegać sprostowaniu. Sąd Najwyższy nie zgodził się jednak z tym poglądem i stwierdził, że błąd w podpisie mógłby zostać uznany za błąd kancelaryjny, a testamenty te mogą podlegać sprostowaniu. Sąd sformułował bardzo szeroką definicję błędu kancelaryjnego, która obejmuje teraz „prace biurowe o stosunkowo powtarzalnym charakterze, takie jak sporządzenie, złożenie, wysłanie czy zorganizowanie złożenia podpisów pod dokumentem”.

W sprawie Brooke -v- Purton prawnik zawarł w testamencie standardową klauzulę dotyczącą żony zmarłego, pomimo faktu, że testator nie był żonaty. Co do zasady, klauzula taka wywierałaby skutek w postaci całkowitego podważenia woli testatora. Choć sąd ostatecznie rozstrzygnął sprawę w oparciu o konstrukcję osiągnięcia sprawiedliwego rezultatu, to potwierdził, że sprostowanie mogło zostać dokonane również na podstawie Ustawy o Organizacji Wymiaru Sprawiedliwości z 1982 r. Rozszerzył zatem potencjalnie jeszcze bardziej zakres znaczeniowy pojęcia błędu kancelaryjnego.

Błąd w sztuce

Jeżeli istnieje możliwość dokonania sprostowania, jest to co do zasady opcja najlepsza z perspektywy spadkobierców odczuwających negatywne skutki błędu czy omyłki. Jeżeli testament może zostać sprostowany, spadkobiercy nie poniosą szkody, a co za tym idzie nie będą przysługiwały im dalsze roszczenia wobec osoby, która popełniła błąd działając w ramach swojej działalności zawodowej. Jeżeli jednak sprostowanie nie jest możliwe, mogą zaistnieć przesłanki do zgłoszenia wobec doradców czy osób sporządzających testament roszczenia z tytułu błędu w sztuce.

Strony mogą wymagać, by prawnik sporządził testament w rozsądnym terminie, a w przypadku gdy spadkobierca znajduje się na łożu śmierci, mogą oczekiwać również sporządzenia go bezzwłocznie. Prawik nie ma jednak obowiązku dopilnowania, by klient podpisał testament. O ile tylko prawnik przekaże jasną informację dotyczącą tego, jak skutecznie podpisać testament, nie musi upewniać się czy testator postąpił zgodnie z tymi instrukcjami, chyba że testator powierzył prawnikowi przechowanie testamentu. Prawnik lub doradca jest zobowiązany należycie doradzać testatorowi w kwestiach związanych z testamentem, także w zakresie skutków istnienia związku małżeńskiego. Nie jest jednak zobowiązany do sprawdzenia czy postąpiono zgodnie z jego poradą.